Nasza wspólna przygoda...

Rekomendacje » Nasza wspólna przygoda...

... z Asią rozpoczęła się w 20 tygodniu naszej ciąży.

 

Asia została nam polecona przez moją koleżankę z pracy. Joasia przygotowywała ją z mężem do porodu i pomagała w porodzie.
Moja koleżanka była bardzo zadowolona z podjęcia decyzji aby prosić Doule o pomoc.
Postanowiłam z mężem również poprosić Asie o wsparcie w trakcie ciąży i o wspólny poród. 

Pierwsze nasze spotkanie było niezobowiązujące, spotkałyśmy się na kawie i luźnej rozmowie.
Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz wiedziałam już że to jest właśnie TA osoba której jestem w stanie bezgranicznie zaufać. Asia ma w sobie ogrom ciepła i takie „dobre oczy” Wywarła na mnie i na moim mężu bardzo dobre wrażenie. Rozmawialiśmy ponad godzinę.
O naszej ciąży, o naszych wyobrażeniach porodu i tym wszystkim co dotyczy dziecka.
Wiedzieliśmy już oboje z mężem że chcielibyśmy aby Asia nam pomagała.

Zapisaliśmy się też do szkoły rodzenia którą Asia prowadzi. Szkoła trwała 6 tygodni a grupa była stosunkowo mała w porównaniu do innych szkół rodzenia gdzie mają chyba nastawienie na ilość.

Chodząc z mężem na zajęcia mieliśmy wrażenie że poza wiedzą jaką otrzymywaliśmy spotykamy się w fajnym gronie fajnych ludzi którzy są w takiej samej sytuacji jak my.

Mogliśmy wspólnie dyskutować na tematy porodowe. Asia starała się tak przedstawić program szkoły żebyśmy sami zrozumieli, a nie przyjęli fakt że tak ma być.

Jak czegoś ktoś nie zrozumiał to mówiła jeszcze raz na spokojnie.

Myślę że nasze odczucia z szkoły rodzenia były takie same jak pozostałych uczestników.

To świetne miejsce,prowadząca czuje całym sercem to co robi i jest stworzona do tego.

 

Po zakończeniu szkoły rodzenia Asia przyjeżdżała do nas kilka razy. Byliśmy nawet wspólnie oglądać oddział porodowy. Bardzo się ucieszyłam kiedy położne w kilku szpitalach znały Asię i z uśmiechem się razem witały. Czuliśmy się jeszcze bardziej pewniej, wiedziałam że znają ją tam i tym samym nie mają przed nami niczego do ukrycia. To dobrze znaczy o szpitalu jeśli jest otwarty na obecność Douli na oddziale porodowym.

 

Kiedy rozpoczął się poród Asia przyjechała od razu do nas. Mąż był jeszcze w pracy.

Spokojnie spędziłyśmy razem pół dnia, na śmiechu, rozmowach, relaksacji.

Kiedy bóle stały się mocniejsze Asia masowała mi plecy, zapaliła świeczki i włączyła nastrojową muzykę. Czułam się wspaniale. Miałam wrażenie, że cała się otwieram z każdym skurczem. Decyzje o wyjeździe do szpitala podjęłam sama na spokojnie bez paniki bo wiedziałam, że z Asią nic złego mi się nie stanie. Trafiłyśmy do szpitala w nocy. Na oddziale powitała nas Asi znajoma położna. Przywieźliśmy ze sobą specjalnie upieczony tort. Specjalnie upieczony na narodziny.

 

Poród przebiegł szybko bez komplikacji i trwał w szpitalu tylko 5 godzin. Urodziłam w ciszy, trzymając męża za rękę i patrząc głęboko w Asi „dobre oczy”. Kiedy miałam chwile zwątpienia Ona mówiła do mnie spokojnie a jej słowa mnie uspakajały.

Położna na którą trafiliśmy była cudowna kobietą o ciepłych dłoniach która zapewniła nas o tym że plan porodu jest wzięty pod uwagę.

 

Urodziłam tak jak chcieliśmy oboje z mężem. Po porodzie mąż podziękował za pomoc położnej i zjedliśmy wszyscy z wszystkimi położnymi tort narodzinowy ...aby wspólnie świętować.

 

Asiu dziękujemy za pomoc, będziemy polecać twoją pomoc naszym znajomym.

Bardzo Nam pomogłaś i dzięki tobie nasz poród wyglądał tak jak tego chcieliśmy.

Wiola Lisiecka